Albania 2020 – wyprawa

Wyprawa turystyczno-przyrodnicza do Albanii, 14-21 VIII 2020

Dość krótki pobyt na północy Albanii, który nadrabialiśmy intensywnością, chwytając każdą chwilę. Jak określiłbym Albanię w dwóch słowach?  Zrobię to w trzech: nie da się. Jest to ku mojemu zaskoczeniu kraj, gdzie wyobrażam sobie by żyć, choć wciąż nie rozumiem tego fenomenu do końca.

Ludzie. Silna dyktatura skończyła się tu właściwie dopiero co, ale po ludziach już tego nie widać. Pewnie noszą ją w sercach i ukrywają w najciemniejszych zakątkach strychów. Lepiej nie mówić, bo nikogo nie rozliczono z grzechów. Starsi ludzie są wzajemnie do siebie bardzo życzliwi, przyjaźni do obcych. Chyba na tym właśnie polega ich oswajanie się z teraźniejszością, by pamięć o przeszłości poszła precz.

„Błoto słodsze niż miód” Małgorzaty Rejmer opowiada o tamtych czasach ustami świadków. Czytam ją teraz dopiero, po powrocie, ale świadomie. Mam już tak, że z większą ciekawością patrzę na miejsca, które już zobaczyłem. A gdy tam jestem, chłonę na zasadzie zaskoczenia.

Albania marzy o wstąpieniu do Unii. Pewnie, że mają do tego prawo, ale… Śmieci. Są wszędzie. I w dużych ilościach. Babcia otwiera okno w samochodzie i wyrzuca zbędny papier. Jakiś gość opróżnia łódkę, więc wywala do wody plastikową butelkę. W takim otoczeniu odpoczywają na plażach, pływają, wędkują. Właśnie przy wodzie widać to szczególnie, bo ta zbiera nieczystości z całego akwenu w wąskim pasie. W centrum dużych miast jest znacznie lepiej. Przypomina mi się lekki uśmiech (drwina wymieszana z niedowierzaniem?), gdy podziękowaliśmy za plastikowy woreczek podając swój płócienny, wielorazowy. Próbowałem tłumaczyć, że do tego kiedyś dojdą sami, ale nie wiem, czy w to uwierzyli.

Bunkry. Szczególnie ciekawy element krajobrazu kulturowego z którego słynie Albania. Podobno dźwiga ich na sobie ponad 700 tys. Każda rodzina miała dzielić lęk wodza przed atakiem nuklearnym i wybudować osobisty schron, na własny koszt. W bunkrze Ministra Spraw Wewnętrznych dawnego reżimu stworzono muzeum martyrologii Albańczyków, których więziono i torturowano za nawet jedno, niewłaściwe słowo. Atmosfera raczej nie sprzyjała robieniu zdjęć, stąd mamy ich niewiele. Miejsce typu 'must-see’.

Przyroda. Albania nie jest częstą destynacją dla obserwatorów ptaków. A jest tu po co przyjechać, choć trafiliśmy w okres między sezonem lęgowym a przelotami. Zaskoczyła mnie spora liczba rezerwatów i parków narodowych jak na tak mały kraj, który zwykle jeśli ma swoje problemy, wtedy przyrodę traktuje bardziej po macoszemu. A może to dlatego, że większość terenu jest silnie górzysta, więc i tak trudno ją przyrodzie wyrwać? Pamiętać trzeba o drugiej stronie medalu. Polowania na ptaki podczas migracji. Za naszego pobytu jeszcze na szczęście się nie zaczęły.

Pierwszy raz w czasie wyjazdu w obce kraje wdrażałem się głębiej w aplikację eBird. Prosta, wdzięczna, pozwalająca w łatwy sposób porządkować odwiedzane miejsca i obserwacje (m.in. trasy przejść, listy dzienne i z całego pobytu). Najważniejsze jednak, że dzięki niej przyczyniasz się do zbierania danych z takich miejsc jak te, gdzie obserwatorzy zaglądają wyjątkowo. Sporo gatunków okazało się dość rzadkich czy w ogóle nowych dla okolic, co raczej chyba wynikało ze słabego poznania obszaru, nie zaś z faktu, że były to rzeczywiście rarytasy. Może warto wspomnieć ogromną kolonię jerzyków alpejskich w jaskini nad zb. Komani, orły przednie tamże, spore stado czapli złotawej i obserwację piaskowca k. Szkodry. Wszystko ze statusem „nie rejestrowane”.

Fotorelacja z wyprawy w Galerii

Śledź mnie na: facebookistagram
albo ja będę śledził Ciebie!