Noc 6 IV 2024 w G. Stołowych, czyli nie tylko ptakami człowiek żyje
Jadąc nocą rowerem przez G. Stołowych dojrzałem w kilku miejscach na drodze migoczące, malutkie, punktowe światełka. Pomyślałem oczywiście o świetliku. Jednak gdy stawałem, migotanie ustępowało. Źródłem okazał się być pająk, krzeczek naziemnik, Trochosa terricola, należący do pogońcowatych. Poluje nocą czekając cierpliwie na najmniejsze drgania gruntu wywołane przez potencjalne ofiary. Światło, gdy trafia na błonę odblaskową w oku (tapetum lucidum zbudowane z kryształków guaniny), odbija się identycznie jak u naszych kotów. To najlepszy sposób, by znaleźć tego zaledwie 1 cm pajączka. Podobno wzrok i tzw. „świadomość przestrzenną” mają najlepszą wśród naszych Arachnida, czego następstwem są fikuśne rytuały godowe. Jego zdolności pozwoliły mu pretendować do miana wilka wśród pająków – ang. Wolf Spider. A migotanie? To zapewne wynik padania światła pod różnym kątem na błonę kilku par oczu, gdy źródło światła przemieszcza się.


Rajd rowerowy w ramach projektu „7Rivers” (UMCS)
24 IX-1 X 2023
Rajd rowerowy z Lublina do Wilna: 7 dni (plus krótki dojazd), przez 7 rzek na dystansie 700 km. Dokładnie po 697 kilometrach dotarliśmy do Wilna obchodzącego w tym roku 700-lecie istnienia. Po drodze zajęcia w 4 szkołach podstawowych, podczas których jako przedstawiciel OTOP opowiadałem o migracjach ptaków i dokarmianiu. Adam z kolei – mój współtowarzysz i organizator wyprawy – mówił o zrównoważonym rozwoju i wodzie. W podróży skupiliśmy się głównie na notowaniu stanu mijanych rzek. O ile na Litwie jest jeszcze w miarę dobrze, to w Polsce byłem zaszokowany tym, jak wiele rzek po prostu przestało istnieć. Myślę, że powstanie z tego niezły materiał. Wydawałoby się, że dystans będzie trudny do pokonania w tak krótkim czasie, jednak dawaliśmy radę z zapasem. Jechałem moim elektrykiem, więc powiedzmy było mi łatwiej, ale rzadko włączałem wyższe biegi a czasem wyłączałem wspomaganie w ogóle. Sam w sobie rower jest ciężki i sakwy też ważyły swoje. Adam jechał rowerem dużo słabiej dostosowanym do takich podróży, z małymi i w dodatku wąskimi kołami. Na szutrze czy piasku było mu wyjątkowo ciężko. Co chwila jakieś ciekawe spotkania z mijanymi ludkami. To raczej na opowieść przy ognisku i piwie. Litwa okazała się cudownym, przyjaznym krajem, z tych do których chce się już zawsze wracać. Ale wszędzie i jednocześnie być nie można. Więc jeszcze bardziej tęsknię za tym, czego nie widziałem, skoro może być tak pięknie.








Na rowerze jeżdżę od kiedy pamiętam. Pewnie jak każdy chłopak. A nawet pamiętam mój pierwszy, samodzielny przejazd po którym na długo ostał się pochylony uderzeniem roweru słupek 🙂 Później rower stał się moim pomocnikiem terenowym, tak już bardziej „zawodowo”. Góry to niestety wymagający przeciwnik, więc wykończyłem tu dwa składaki i kolarzówkę. Chyba miałem pierwszy rower górski na Ziemi Kłodzkiej, po który wybrałem się specjalnie do Brzegu Dolnego jak tylko dostałem cynk, że są. Nikt nie wiedział co to i po co, więc w sklepie stały dwa jedyne, czekając cierpliwie na adopcje. Przydał się bardzo przy zbieraniu materiału o ptakach Gór Bystrzyckich. To tak jak z samochodem terenowym. Jak raz już kupisz takiego, to nie chcesz innego. (więcej…)