Na rowerze jeżdżę od kiedy pamiętam. Pewnie jak każdy chłopak. A nawet pamiętam mój pierwszy, samodzielny przejazd po którym na długo ostał się pochylony uderzeniem roweru słupek 🙂 Później rower stał się moim pomocnikiem terenowym, tak już bardziej „zawodowo”. Góry to niestety wymagający przeciwnik, więc wykończyłem tu dwa składaki i kolarzówkę. Chyba miałem pierwszy rower górski na Ziemi Kłodzkiej, po który wybrałem się specjalnie do Brzegu Dolnego jak tylko dostałem cynk, że są. Nikt nie wiedział co to i po co, więc w sklepie stały dwa jedyne, czekając cierpliwie na adopcje. Przydał się bardzo przy zbieraniu materiału o ptakach Gór Bystrzyckich. To tak jak z samochodem terenowym. Jak raz już kupisz takiego, to nie chcesz innego. (więcej…)